Wspomnienie o STEFANIE NAWROCKIM

  • 08.03.2019, 18:34 (aktualizacja 30.03.2019, 10:00)
  • Janusz Urbaniak
Wspomnienie o STEFANIE NAWROCKIM
Trudno było go nie znać, trudno było o nim nie słyszeć. Poza tym, że zawsze odgrywał ważne role w życiu Krotoszyna, miał w sobie jakąś wyjątkową lekkość nawiązywania kontaktów, chęć poznawania. On człowiek lewicy – uformowany w dawnych czasach – umiejący łączyć w sobie dwie zupełnie różne epoki. Z nieodzownym uśmiechem na twarzy, ale także stanowczością i umiejętnością walki o swoje poglądy, gdy trzeba było.

Był absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie (1976) i studiów podyplomowych z organizacji i zarządzania na Politechnice Poznańskiej (1986). Tuż po studiach rozpoczął pracę w Krotoszyńskim Przedsiębiorstwie Ceramiki Budowlanej.
Jako niespełna 30-latek pełnił funkcję najmłodszego w dziejach naczelnika Krotoszyna (1980-1984), co otworzyło mu drogę do dalszych awansów. W latach 1985-1991 był dyrektorem do spraw rozwoju w Cerabudzie, a w kolejnych, aż do roku 2008, zarządcą komisarycznym i wreszcie przez 6 lat prezesem zarządu. Przeprowadzono wówczas restrukturyzację firmy i kilka ważnych inwestycji, ale przedsiębiorstwo nie utrzymało się na rynku.


Potem prowadził własną firmę zajmując się zaopatrzeniem zakładów ceramicznych w urządzenia zagranicznych marek. Unowocześniono wtedy kilka zakładów, m.in. w Chmielowie i Przysusze.


Przez niemal cały czas pełnił funkcje w organizacjach pozarządowych. Przez kilkanaście lat był prezesem Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa, należał także do Rady Naukowej w Instytucie Materiałów Budowlanych w Warszawie. Przewodniczył też Radzie do Spraw Bezpieczeństwa przy Inspektorze Pracy w Poznaniu.


W latach 2000-2011 prezesował Klubowi Przedsiębiorców Ziemi Krotoszyńskiej, obejmując schedę po Zdzisławie Białku. Patronował wyborczemu projektowi wprowadzenia przedsiębiorców do Rady Miejskiej, co nie zakończyło się sukcesem. Był też członkiem Wielkopolskiego Klubu Kapitału w Poznaniu.


Byliśmy ludźmi z dwu różnych stron politycznej barykady, która stanęła między Polakami w 1989 r. A jednak darzyliśmy się sympatią i uznaniem, mimo że nie utrzymywaliśmy bliższych kontaktów. Mogę nawet powiedzieć, że jeśli zmieniłem sposób patrzenia na ludzi PRL-u to w dużym stopniu dzięki niemu i osobom jemu podobnym. Czasami wypominał mi wczesne ataki Rzeczy na ludzi dawnej władzy, a mi nie podobały się – też tylko czasami – jego spory, które prowadził z innymi krotoszyńskimi notablami. Bo silne osobowości na ogół się odpychają... Ale dziś są to tylko detale.


Stefan wyszedł ze skromnego domu i właściwie wszystko, co uzyskał w życiu, zawdzięczał swojej odwadze i asertywności. W tej rodzinie to On, jako pierwszy, przecierał nieznane szlaki i potrafił wykorzystać dar, który przyniosło mu życie. Można nawet powiedzieć, że poszczególne etapy jego kariery przychodziły mu nadzwyczaj łatwo. Myślę nawet, że to, co miał do osiągnięcia tutaj, osiągnął z nawiązką. Tak jakby wyczerpał się jego czas, bogaty czas obfitujący przede wszystkim w przychylność losu.   


Z wyjątkiem odejścia Żony Aurelii, która nagle zmarła 11 lutego ub. roku. Był całkowicie zagubiony i zdruzgotany. Potem przyszła wiadomość o chorobie, co do której nie miał najmniejszych wątpliwości, że wkrótce zostanie przez nią pokonany. Odszedł 24 lutego 2019 r.
Stefanie, żegnaj!

Janusz Urbaniak

Zdjęcia (2)

Archiwum RK

Archiwum RK

Posiedzenie zarządu Klubu Przedsiębiorców Ziemi Krotoszyńskiej (2003)
Archiwum RK

Archiwum RK

Uroczystość w Ceramiku
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe