Wspomnienie o dr. Grzegorzu Świątoniowskim

  • 9.02.2019, 22:43 (aktualizacja 30.03.2019 10:15)
  • Waldek
Wspomnienie o dr. Grzegorzu Świątoniowskim Archiwum Grzegorz Świątoniowski
"To co było - nie ma żadnego znaczenia/ (definicja czasu przeszłego)/ Liczy się tylko przyszłość/ i to właśnie jest żal"

Tymi słowami z jednego z Twoich ostatnich wierszy "I to właśnie jest żal..." z tomiku "Cykle starkówieckie" chciałbym Grzesiu (bo tak większość z Nas mówiła do Ciebie) rozpocząć moją refleksję w dniach smutku i zadumania po Twoim tak szybkim odejściu.


Poznałem Ciebie w trakcie jednej z konsultacji na Oddziale Wewnętrznym i po pierwszej wymianie zdań wiedziałem, że chcę z Tobą pracować.


Po raz pierwszy spotkałem na swej drodze zawodowej człowieka i zarazem lekarza, którego podejście do pacjenta i całego personelu było po prostu autentyczne, bezpośrednie, a zarazem pełne życzliwości i empatii. Kochałeś życie i świetnie dawałeś sobie radę z codziennymi przeciwnościami i rutyną. Emanowała z Ciebie radość życia z pewną dozą dystansu do niego i autoironii. Nie narzucałeś się ze swoim ogromem wiedzy medycznej. Tak mimochodem przekazywałeś nam celne uwagi i sugestie bez zbędnych komentarzy i wywodów stricte naukowych, świadczących o dogłębnej znajomości  każdego z Twoich pacjentów. Potrafiłeś znaleźć wspólny język z każdym z nich. Myślę, że na taki sposób przekazu wpływ miało obcowanie od młodzieńczych lat z filozofią, a szczególnie z poglądami Arystotelesa i św .Tomasza (będącymi fundamentem Twojej formacji intelektualnej, jak to napisałeś w ostatnim tomie swoich esejów).


Sam przecież powiedziałeś na spotkaniu autorskim (za Nietzschem), że  postawienie właściwego pytania, stanowi połowę sukcesu. Myślę, że Twoje życie upłynęło na stawianiu coraz to nowych pytań na temat rzeczywistości i jej sensu oraz na próbie odpowiedzenia na nie wysiłkiem intelektualnym, ciągle pobudzanym przez coraz to nowe odkrycia filozoficzne (na Leibnizu kończąc... to twój los).


Z drugiej strony dostrzegało się pełnię pasji i zaangażowania w każdej rzeczy, której podejmowałeś się. Od decyzji zakupu i osiedlenia się w Starkówcu po codzienne zmagania z rzeszą fachowców. Sam też lubiłeś pracować w drewnie, podejmując się odnawiania antyków ze swojej kolekcji mebli biedermeierowskich i bieżących prac stolarskich w Twojej nowej siedzibie.


I ostatnia, ale najważniejsza  sfera Twojego życia. To twoi najbliżsi, kochani przez Ciebie i jak napisałeś, bez których życie Twoje byłoby daremne... 

   
Dane było mi poznać osobiście Twoją żonę Asię – osobę równie skromną jak Ty i bezpośrednią, pełną ciepła i wewnętrznego spokoju. Zapracowaną między jednym a drugim domem; między Wrocławiem i Starkówcem; między Tobą, Twoimi dziećmi Kasią i Krzyśkiem tak szybko dorastającymi, ze swoimi problemami dnia codziennego i nie tylko. Pomiędzy przychodnią z pacjentami, których leczy, i ojcem wymagającym opieki. Była Tobie podporą zarówno w zdrowiu, jak i później w okresie zmagania z szybko postępującą chorobą, o której od początku wiedziałeś, że jest nieuleczalna. Do końca wierzyła, że uda się przedłużyć Tobie życie na tyle, na ile można przy  dzisiejszym stanie wiedzy. Wspólnie z Twoją wychowanką Anią pomagała Ci przechodzić kolejne etapy diagnozy, a potem chemioterapii. Dzięki nim miałeś poczucie bezpieczeństwa w tych trudnych dniach. To oni byli sensem Twojego życia. Zawsze kochani...


Pragnę zapewnić, że Twoje dzieło rozpoczęte w Krotoszynie na Oddziale Onkologii Klinicznej będzie kontynuowane przez nas – personel z Twojego Instytutu, co najlepiej odzwierciedlają słowa Twojego innego wiersza:
"O sobie nie myślę. Myślę sobą,
Przez cały ogrom czasu, jaki mi dano na życie,
ranki i wieczory, wszystko układa się w całość. Wygrałem.
I tak leżę i myślę w lipcowym upale,
by być bardzo ostrożnie albo-nie być wcale"

Pozostaniemy z Tobą, choć bez Ciebie... Czyż życie nie składa się z paradoksów !? (jak powiedział inny, znany współczesny poeta).

Twój kolega  z Krotoszyna, Waldek. Hej!!!      
       

Waldek

Zdjęcia (1)

To tu, w Starkówcu, zamieszkał po podjęciu pracy w Krotoszynie dr Świątoniowski
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (8)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Anna Sobkowiak
Anna Sobkowiak 20.02.2019, 20:49
Najwspanialszy lekarz, jakiego poznałam i miałam zaszczyt być prowadzona przez Doktora podczas chemioterapii i później na wizytach kontrolnych. Żegnaj
Basia
Basia 13.02.2019, 08:47
Wspaniały uczynny człowiek. Miałam okazje go poznać i muszę podziękować dr. Grzegorzowi za pomoc, którą otrzymałam. Pozostał żal ,ze tacy ludzie odchodzą.
Monika
Monika 12.02.2019, 23:03
Wielki człowiek z ogromną wiedzą,szkoda ze tak dobrych ludzi jest coraz mniej
Agata
Agata 11.02.2019, 21:03
😢😢by byc bardzo ostroznie albo nie byc wcale...
Iwona Polak
Iwona Polak 11.02.2019, 19:43
Bardzo miły człowiek o dobrym sercu. Cieszę się , ze miałam zaszczyt poznać Doktora . Wspaniałe wspomnienie.
Karol
Karol 10.02.2019, 17:40
Waldek! Napisałeś tak jak czujesz- ciepło, życzliwie, prawdziwie.
AM
AM 10.02.2019, 11:27
Bardzo pięknie opisał pan dr.Grzegorza
January
January 10.02.2019, 09:11
Ciekawy człowiek, żałuję, że Go nie poznałem

Pozostałe