Czy Jan Zych jest szczęśliwym człowiekiem?

  • 9.02.2019, 21:17 (aktualizacja 09.02.2019 21:26)
  • Sebastian Pośpiech
Czy Jan Zych jest szczęśliwym człowiekiem? G.Jaworski Jan Zych jest radnym miejskim i sołtysem
Jan Zych, sołtys Benic, wygrał w ubiegłym roku plebiscyt „Rzeczy Krotoszyńskiej” pn. „Radny blisko spraw krotoszynian”. Postanowiliśmy z nim porozmawiać, by przekonać się, jaki jest naprawdę.

- Interesuję się wszystkim, bo składałem ślubowanie, że będę radnym całej gminy. Ktokolwiek się do mnie zwróci, staram się mu pomóc, obojętnie skąd jest – mówi na wstępie.

Otwarty na ludzi
Z mieszkańcami naszego powiatu rozmawia chętnie i otwarcie. Dzieje się to przy różnych okazjach, na sesjach, podczas spotkań towarzyskich, często ktoś zadzwoni. Zych  jest również bacznym obserwatorem i sam dostrzega różne problemy.
Ludzie się do niego zgłaszają, czując, że jest osobą otwartą i skorą do rozmów. Przyjął następujący schemat działania: najpierw idzie do odpowiednich służb i zgłasza pomysł, jak rozwiązać problem. Daje czas na wdrożenie i dopiero, gdy nie przyniesie to skutku, interweniuje na radzie miejskiej.

Niezależny i uparty
Wywodzi się ze środowiska wiejskiego i jest z nim związany, ale potrafi zachować niezależność. Nawet za cenę narażenia się niektórym. Tak było, gdy w 2014 r. pojawił się pomysł, by utworzyć na terenach wiejskich (rejon Biadek i Chwaliszewa) o jeden więcej okręg wyborczy do rady miejskiej. Wieś miałaby wówczas 8 mandatów. Zych był przeciwny. – Oni liczyli, że radni z miasta się zgodzą i oddadzą jedno miejsce w radzie? Gdzie tu logika? Powiedziałem nie. No to zarzucono mi, że jestem za miastem. A to nieprawda. Nie jestem przeciw żadnej wsi – uzasadnia.
Z drugiej strony jest uparty w dążeniu do celu. Kilka lat temu do remizy OSP w Benicach miał być dobudowany garaż za 110 tys. zł. Potem strażacy chcieli termomodernizacji budynku. Zamiast 110 tys. zł gmina przeznaczyła ok. 320 tys. zł. W sierpniu 2014 r. radni opozycji przy wsparciu kilku koalicjantów z SIO zablokowali inicjatywę. Jan Zych nie odpuścił i dopiął swego.
Jak to zrobił? – Porozmawiałem z innymi radnymi. Tylu przekonałem, że starczyło do zdobycia większości – odpowiada.

Siła w rodzinie
Pielęgnuje wartości rodzinne. Ma dwie siostry i brata. Całe rodzeństwo mieszka na wsi - w Benicach i Bożacinie. – Moja mama umierając powiedziała: „Janek ty się zajmij całą rodziną”. I tak jest do dzisiaj - oni mi pomagają i ja pomagam im. To jest piękne, że się wspieramy.
Niezwykła aktywność, uczestniczenie w życiu publicznym i społecznym jest możliwe dzięki wsparciu najbliższych. – Dwóch moich siostrzeńców pomaga mi w pracach w gospodarstwie. Gdy jest nieobecny, krów dogląda sąsiad. – Codziennie jestem w Krotoszynie. A zatem da się prowadzić gospodarstwo na odległość. Przez tyle lat nic się nie stało – podkreśla.

Dziadek był też sołtysem
Choć od młodości ciągnęło go do działania na niwie społecznej, radnym został pierwszy raz dopiero w 2006 r. – Jak ktoś był na stanowisku, to ja przeciwko niemu nie występowałem. Mam do każdego duży szacunek. Nie przeszkadzam, lecz pomagam – mówi. Tak było w przypadku śp. Romualda Piotrowiaka, radnego gminnego i sołtysa Benic. Gdy był chory, to Zych przez ostatnie półtora roku wykonywał za niego wszystkie obowiązki, ale nie wystąpił o stanowisko dla siebie.
Pielęgnuje tradycje rodzinne. Dziadek 63-letniego Jana Zycha był sołtysem Benic w czasach przedwojennych. On sam został wybrany przez mieszkańców w 2007 r. już po śmierci Piotrowiaka. Jako 20-latek w czasach PRL-u zasiadał w gminnej radzie narodowej. Tam zbierał pierwsze doświadczenia.

Nie gniewam się
Warto czynić dobro, mimo że – jak mówi – nie zawsze ono powraca. - Czasem jest zazdrość po drugiej stronie, ale ja się nie zmienię nigdy – uważa. We wsi może każdemu powiedzieć prawdę prosto w oczy, bo – jak mówi – tutaj nie ma silnych zależności rodzinnych. Jego rodzina pochodzi bowiem z Borzęcic.
Jest bardzo pogodnym człowiekiem. Granica zdenerwowania jest bardzo daleko, ale jak ktoś ją naruszy, od razu ma ripostę. – Nie gniewam się. Jak się z kimś pospieram na przykład na sesji, to potem pierwszy podaję rękę – zaznacza. Małe rzeczy znosi i zapomina. – Większe przebaczam, ale pamiętam – stwierdza.

Gwiazdor i wodzirej
Silnie zakorzeniona jest w nim chęć pomagania innym. Od 40 lat bezinteresownie wciela się w św. Mikołaja. Jest zajęty tą rolą od 4 do 24 grudnia, niejednokrotnie trzy razy dziennie. Odwiedza miasta i wsie nie tylko w naszym powiecie. – Wstaję rano o 5.00 i oprzątam, żeby iść na 8.00 do przedszkola – wspomina.
Wystawa zwierząt gospodarskich i domowych w Benicach przez 10 lat zyskała dużą sławę, wykraczającą poza granice pow. krotoszyńskiego. – Już dawno chciałem stworzyć okazję do tego, by właściciele psów, królików, kóz, kur i wielu innych zwierząt bez tzw. papierów mogli się gdzieś pokazać – tłumaczy. Gdy 11 lat temu został radnym, jego idea urzeczywistniła się. Trzeba mieć wsparcie samorządu i zaplecze w postaci życzliwych ludzi. Imprezę odwiedzają tysiące osób z kilku powiatów. – Nie myślałem, że wystawa rozrośnie się do tak wielkich rozmiarów. To się udaje dzięki wielkiemu poparciu. Nie robię tego ani dla zysku, ani dla poklasku.
Każdemu wystawcy dziękuje z osobna. Na scenie, podczas występów muzycznych, porywa ludzi do zabawy. Jest w swoim żywiole, gdy wodzirej.

Jestem szczęśliwy
Jan Zych to kawaler. Dlaczego nie założył rodziny? – Myślałem o swojej rodzinie. Może stawiane wymagania o tym zdecydowały? A może miałem trudny wybór? Poza tym na pierwszym planie były rzeczy innego rodzaju, a dla siebie tego czasu było mało. Tak się złożyło. Czy czuje się samotny? – Nie. Cieszę się z tego co mam. Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem.

Sebastian Pośpiech
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

LudwikP.
LudwikP. 10.02.2019, 12:16
Panie Janku, pozdrawiamy Pana i życzymy wielu dalszych lat pracy dla społeczności

Pozostałe