23 stycznia 1945. Dzień, którego nie powinno się mylić z wyzwoleniem

  • 30.01.2019, 17:45 (aktualizacja 31.01.2019 22:57)
  • (jur)
23 stycznia 1945. Dzień, którego nie powinno się mylić z wyzwoleniem UM Krotoszyn Pod tablicą zebrali się m.in. radna wojewódzka Joanna Król-Trąbka, burmistrz Franciszek Marszałek, wiceburmistrz Ryszard Czuszke, starosta Stanisław Szczotka
23 stycznia br. przedstawiciele władz krotoszyńskich, a także organizacji i instytucji złożyli kwiaty pod tablicą przywódców Polskiego Państwa Podziemnego na ratuszu.

Potem zebrani udali się na ul. Przemysłową, gdzie uczcili pamięć trzech krotoszynian, którzy zginęli w trakcie wypierania Niemców z naszego miasta. Wtedy, 74 lata temu, stracili tu życie Kazimierz Chyba, Antoni Gałecki i Antoniego Klimczak. Tablica została odsłonięta na terenie przychodni Cermedic z inicjatywy jej prezesa, lekarza Wojciecha Łapucia.
W Krotoszynie w 1945 r. doszło do sytuacji dość zaskakującej, bo tzw. wyzwolenia, a de facto wyparcia wojsk niemieckich, dokonali sami Polacy. Gdy weszła Armia Czerwona, miasto było oswobodzone.
Działo się to oczywiście pod presją Armii Czerwonej, która zbliżała się do Krotoszyna. Niemcy opuszczając miasto niszczyli obiekty kolejowe, by utrudnić marsz Sowietów. Warto tu wspomnieć o działaniach kolejarzy pod komendą Leona Brody (żołnierza AK), którzy usiłowali im w tym przeszkodzić.
23 stycznia niedobitki Niemców ukryły się na terenie cegielni. W tym czasie ppor. AK Władysław Kędzierski, ps. Lech, na czele grupy ok. 80 ochotników i AK-owców, zajął środek miasta. Przybyli Sowieci przekazali mu komendę i ruszyli dalej w kierunku Kobylina. Zgromadzeni na rynku mieszkańcy śpiewali hymn i rotę, a na ratuszu zawieszono biało-czerwoną flagę.
Wycofujący się Niemcy wciąż zagrażali miastu. Rano 24 stycznia grupa 17 ochotników pod dow. Antoniego Gałeckiego przemieszczała się do Starego Krotoszyna ul. Sowińskiego. Polacy zostali zaatakowany z broni maszynowej i ręcznej z zabudowań cegielni. Wtedy zginęli trzej wspomniani wcześniej krotoszynianie. Niemcy zostali w końcu stamtąd wyparci dzięki radzieckiemu czołgowi, który nadjechał od strony Koźmina.
Dzięki sprytowi ppor. Kędzierskiego, który upozorował na przedpolach miasta umocnioną linię oporu, nadciągająca dywizja Hermann Göring ominęła Krotoszyn i udała się w kierunku zachodnim.

Dla Polaków rozpoczęła się nowa epoka, której zwłaszcza pierwszych kilkanaście lat przebiegało pod znakiem terroru, a później zniewolenia i całkowitej zależności od Związku Radzieckiego. Wyzwolenie - w pełnym tego słowa znaczeniu - przyniósł dopiero rok 1989.

(jur)

Zdjęcia (1)

Ppor. Władysław Kędzierski. Fot. Muzeum Krotoszyn
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe