Smród to zapach człowieka opuszczonego

  • 19.01.2019, 20:38 (aktualizacja 23.01.2019 08:23)
  • Oprac. J.Urbaniak
Smród to zapach człowieka opuszczonego Archiwum Papież Franciszek przyjmuje bezdomnych
Kluczem do zrozumienia pontyfikatu Franciszka są ubodzy, chorzy i niechciani. W imieniu papieża zajmuje się nimi Polak abp Konrad Krajewski, od tego roku kardynał diakon.

SZUKAJ UBOGICH

Jałmużnik papieski (rocznik 1963) pochodzi z Łodzi. Jest doktorem teologii, specjalizuje się w liturgice. Był ceremoniarzem Jana Pawła II  i Benedykta XVI.
O powierzeniu mu misji biskupa ubogich zadecydował w 2013 r. obecny papież.
– Nie czekaj na ubogich, aż przyjdą i zapukają do bram Watykanu, tylko idź i ich szukaj. Idź na peryferie naszego życia... – mówił Franciszek do jałmużnika. Polecił mu także, by spożywał z nimi posiłki i spał obok nich, by w ten sposób lepiej zrozumieć ich los. – Skoro jesteś ich biskupem – mówił – musisz być dostępny. Jeśli chcesz się chować, to się zwolnij.

NIELEGALNE KONTENERY
Gdy w 2013 r. w pobliżu Lampedusy utopiło się 368 imigrantów z Afryki papież zadzwonił do arcybiskupa wcześnie rano i powiedział: – Jedź! Ten towarzyszył ratownikom, którzy szukali u niego wsparcia przytłoczeni tragedią. Doszło do wielu spowiedzi i nawróceń.
Niedługo potem jałmużnik kupił, w imieniu papieża, kontenery i prysznice, aby rozbitkowie mogli się w nich zatrzymać. Podłączył nawet do nich bez pozwolenia prąd. Gdy wspomniał o tym, Franciszek powiedział, że przyjdzie go odwiedzić w więzieniu.

NIE O PIENIĄDZE CHODZI
- Okazało się, że bezdomni nie potrzebują naszych koncertów ani naszych pieniędzy, które im rzucamy. Ich to nawet obraża. Bo na nich nie patrzymy, bo traktujemy jak zwierzęta, bo przechodzimy koło nich. Czy jak dajesz jałmużnę, to patrzysz potrzebującemu w oczy? Czy gdy dotkniesz biednego, to nie wycierasz zaraz ręki? Może zamiast pieniędzy trzeba go wysłuchać, bo jego nikt na świecie nie słucha. A to jest ważniejsze niż te pieniądze – mówił jałmużnik na spotkaniu z wiernymi.

CO TO JEST JAŁMUŻNA?
Abp Krajewski zauważył, że po umyciu się bezdomnym przydałby się też fryzjer. Potem przyszedł czas na lekarzy i recepty, na które nie mieli pieniędzy. Powstała dla nich specjalna apteka.  
Jałmużna – według papieża – polega na towarzyszeniu ubogim w ich problemach, na stopniowym przywracaniu im godności. Dobrym przykładem jest darmowa praca dentystów na rzecz ubogich. To kolejny krok w walce z wykluczeniem – bo kto by chciał przyjąć do pracy człowieka bez zębów?

ZAPACH NĘDZY
Po Watykanie krąży anegdota, że w dniu imienin papieża abp Krajewski przyprowadził do niego kilku bezdomnych. Franciszek ze wszystkimi się przywitał, ucałował ich i zaprosił na śniadanie.
Najpiękniejsze w tej wizycie było to, że w jadalni, gdzie potem byli sami dyplomaci, przez parę godzin jeszcze śmierdziało. Taki jest zapach człowieka opuszczonego. I ci moi współpracownicy w smokingach ze spinkami musieli to wdychać. – Jeśli nic innego ich nie zmieni, to może smród ich zmieni – mówił potem Franciszek.


CHCE MI SIĘ WYMIOTOWAĆ
- Gdy widzę młodego księdza, który jeździ nową marką samochodu, to chce mi się wymiotować – miał powiedzieć Franciszek. - Pan Jezus był ubogi i ja mam być ubogi. A my tu zaczynamy mówić "ale" i tu się kończy Ewangelia...  
Papież i jałmużnik uważają, że to nie oni pomagają, tylko Jezus. To nie ich dzieło i to nie ich należy chwalić. - Pieniądze nie są moje, wolontariusze są dobrzy, nie ja, samochody są watykańskie, ja jestem tylko urzędnikiem. Ale jeśli reprezentujemy Jezusa, to dzieją się cuda - powiedział kiedyś abp Krajewski.

 

 

 

 

Oprac. J.Urbaniak
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe