PORTRETY. Stefan Konieczny

  • 14.01.2019, 20:41 (aktualizacja 30.03.2019 22:26)
  • Janusz Urbaniak
PORTRETY. Stefan Konieczny G.śnieciński Stefan konieczny w czasie zebrania TMiBZK
Gdy próbujemy w redakcji ustalić jakiś szczegół z przeszłości, zwłaszcza związany ze szkołami w Krotoszynie i ich absolwentami, dzwonię do pana Stefana. Żartobliwie nazywam go encyklopedystą, bo jego wiedza na temat codziennej historii miasta jest na tyle szeroka, że właściwie nie do zastąpienia


Mimo swoich niemłodych lat były dyrektor Kołłątaja niejednego zawstydza swoją wielopoziomową pamięcią. Jest też przykładem wielkopolskiej solidności i punktualności. Proszony o wsparcie – w nadzwyczajnych redakcyjnych sytuacjach – nigdy nie zawodzi.
W 1959 r. ukończył Liceum Pedagogiczne w Krotoszynie. Dyplom magistra geografii zdobył w 1974 r. na Uniwersytecie Gdańskim, a w pięć lat później zaliczył dodatkowo studia podyplomowe z organizacji i zarządzania oświatą.
Pracę nauczycielską rozpoczął w 1959 r. w Gorzupi. Potem – co ciekawe – była Szkoła Podstawowa w Cieszkowie, gdzie uczył m.in. obecnego biblistę ks. dr Kempiaka.
Od 1 września, przez 20 lat aż do emerytury, był dyrektorem Liceum Ogólnokształcącego im. H. Kołłątaja. Jak czytamy w jednym z pamiętników zjazdowych w tym czasie wzrasta liczba uczniów uczestniczących w olimpiadach szkolnych, przyjęcia absolwentów na studia są w rzędzie najwyższych w województwie. (...) Zainteresowanie szkołą sprawia niemalże podwojenie liczby uczniów w zakładzie.
To co zwraca uwagę w późniejszych latach pana Stefana to utrzymywanie aktywności w kilku co najmniej dziedzinach. Przede wszystkim stał się podporą Stowarzyszenia Wychowanków i Nauczycieli Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Kołłątaja. Uczestniczył czynnie w organizacji kilku zjazdów, doradzał, redagował pamiętniki zjazdowe. Przynosiły one ogrom faktografii, dzięki której można było porządkować wiele omawianych czy opisywanych tematów. Ten nadmiar wiedzy, który podstawę miał także w prowadzonym przez niego archiwum – w postaci dokumentów, tekstów drukowanych, fotografii – doprowadził do powstania Kołłątajowca.
Pierwszy numer tego biuletynu ukazał się w grudniu 2012 r., a teraz czekamy na jego edycję nr 7. Współredagowana przez Zenona Balanickiego seria przynosi wspomnienia i refleksje absolwentów, sprawozdania ze spotkań byłych licealistów, kronikę zdarzeń szkolnych i okołoszkolnych. A także dział Odeszli od nas w minionym roku.
Historyczne zainteresowania... geografa zaprowadziły Stefana Koniecznego w szeregi Towarzystwa Miłośników i Badaczy Ziemi Krotoszyńskiej, którego od wielu lat jest członkiem. W związku z tym można go spotkać nie tylko na zebraniach tej organizacji, ale także na wielu organizowanych przez nią wykładach. Jest jednym z tych, którzy rozumieją, co w trudnych i płytkich czasach, oznacza termin publiczność ambitna.
Chociaż niekiedy ze spotkań w bibliotece publicznej zdarzało mu się urywać. Było tak, gdy śpieszył się na próby chóru w kościele św. Jana Chrzciciela, z którym czuł się bardzo związany. Ten rozdział w życiu państwa Koniecznych, choć znaczył bardzo dużo, jest już właściwie zamknięty.
Nie można także na zakończenie pominąć współpracy Stefana Koniecznego z Rzeczą Krotoszyńską, gdyż na naszych łamach ukazało się wiele jego publikacji. Zawsze wnosiły one coś nowego do naszego zrutynizowanego dziennikarstwa. Poprzez ciekawy, wygrzebany z głębokiej szuflady temat albo jakieś swoiste do niego podejście, do czego my sami – zmęczeni pismacy – z pewnością nie doszlibyśmy.  

Janusz Urbaniak
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Andrzej i Elżbieta z Gdańska
Andrzej i Elżbieta z Gdańska 18.01.2019, 18:01
Jestem dumny, że p. Stefan Konieczny to mój wujek. Postać znamiienita., niewielu tak zacnych i prawych.
Jan Marciniak
Jan Marciniak 15.01.2019, 09:59
Uczył mnie w Gorzupi !!

Pozostałe