1981 - internowani z Krotoszyna

  • 23.12.2018, 20:47 (aktualizacja 24.12.2018 07:54)
  • Janusz Urbaniak
1981 - internowani z Krotoszyna J.Urbaniak Zygmunt Wudarski w roku 2011
Dziś z czwórki krotoszynian, których w grudniu 1981 r. wywieziono do Ośrodka Odosobnienia w Ostrowie, żyje tylko Andrzej Retig. Ich losy to cztery opowieści, których dokładnych szczegółów nie jesteśmy w stanie poznać.

Najmniej wiemy o tym, który uległ i porzucił piękną ideę, choć nie wiemy przecież, na ile w tym gorącym czasie czuł się z nią związany.Życie dwóch kolejnych nie było zbyt udane. Nie żyli w dostatku, nękały ich choroby. W nowej Polsce chyba trochę zapomniało o nich... państwo, które nie nauczyło się dbać o swoich dawnych bohaterów. Zdecydowanie najlepiej ułożyły się losy Retiga – najwięcej w jego życiu regularności i spokoju.

Jan Szarzyński w internie pojawił się 14 grudnia zabrany z zakładów mięsnych. Służbie Bezpieczeństwa udało się go szybko złamać i po kilku dniach został wypuszczony. Gazeta Poznańska opublikowała podpisaną przez niego lojalkę i potępienie strajków.
Mirosława Rybczyńskiego aresztowano 17 grudnia za publiczne upominanie się o internowanych i noszenie solidarnościowych odznak. Na początku stycznia przewieziono go do Głogowa, skąd nagle zwolniono na pogrzeb żony, która popełniła samobójstwo.     Rybczyński pochodził z Kalisza, z wykształcenia był etnografem, kierował miejscowym muzeum w latach 1967-1968. Potem pracował w zakładach mięsnych, gdzie wszedł do Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej (1981). Zmagał się z uzależnieniem od alkoholu. Ostatnie lata życia spędził w Domu Pomocy Społecznej w Pleszewie. Zmarł w Bolesławcu w  2013 r.
Zygmunt Wudarski pochodził spod Płocka. W WSM Krotoszyn pracował na żeliwiakach, później na piecach indukcyjnych. Gdy ogłoszono stan wojenny, przewodniczył MKK Solidarność. Był znany z bezkompromisowości. Zabrali go tuż po północy, bez kurtki.  Pierwsze przesłuchanie zaliczył rozebrany do spodenek. Siedział w celi bez jednego taboretu, z wybitymi szybami i wypełnioną odchodami muszlą. Odmówił podpisania lojalki, wypuścili go w styczniu.
Od marca pracował jako zwykły robotnik, chociaż miał dyplom odlewnika i operatora dźwignic. W 1982 r. uległ poważnemu wypadkowi motocyklowemu, przeszedł na rentę. Osiem lat później wrócił do struktur Solidarności.
Pod koniec życia mieszkał w Biadkach. Miał za sobą walkę z nowotworem i silne skrzywienie kręgosłupa. Zmarł 3 grudnia 2012 r.
Andrzej Retig pod koniec 1980 r. szefował komitetowi założycielskiemu Solidarności w WSM, a później komisji zakładowej. Zabrali go 13 grudnia o 9.00, nic nie pozwolili ze sobą zabrać. Pierwszą noc w zimnej celi spędził sam, na drugi dzień dostał współlokatora, Jana Szarzyńskiego. Miał problemy z żołądkiem, ale lekarz zjawił się dopiero, gdy zagroził głodówką. Wypuszczono go 5 stycznia, poręczył za niego zakład.
Po długim urlopie przeniesiono go do trzyosobowego działu, gdzie miał osobistego anioła stróża. Po roku zrezygnował z pracy związkowej, ale w latach 90. znów powrócił do struktur.

 

 

 

Janusz Urbaniak

Zdjęcia (1)

Mirosław Rybczyński z wnukiem (początek XXI w.) Archiwum domowe MR
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe